piątek, 27 kwietnia 2018

Jeszcze jest czas. Jesteś jeszcze młody. Jeszcze zdążysz to wszystko naprawić. Dziurę którą wypaliłeś. Ogród który zatrułeś. Jeszcze masz dość czasu. Gdy prowadzą cię. Gdy wloką cię piwnicznym korytarzem prosto w śmierć. Gdy wsadzają ci worek na głowę. Gdy stoisz przed Bogiem Wiecznego Auschwitz jeszcze masz dostatecznie dużo czasu. Zawsze będziesz miał. Jeszcze możesz dostrzec go w zbryzganym kawałkami ciał pokoju. Jeszcze usłyszysz jego głos w dźwięku wystrzału. Poczujesz jego dotyk w uderzeniu kuli w potylicę. Jeszcze zdążysz go spotkać. Jeszcze spotkasz.

piątek, 16 marca 2018

Nie wiem jak to się dzieje, ale ty zawsze też budzisz się obok mnie. Tak samo jak ja budzisz się w tym samym miejscu. Siedzisz przy ognisku. Zlizujesz pleśń ze ścian komory gazowej.

wtorek, 13 lutego 2018

Dużo było śmiechu gdy paliliśmy w piecu noworodki. Noworodki są lekkie. Chwycisz i wrzucasz. W końcu, jak każda monotonna praca, nudzi ci się. Rzucasz takim dzieckiem w kolegę obok. Kupa śmiechu. Trzeba zabić czas. Musimy jakoś zachować człowieczeństwo. Bawimy się.

Podrzynacze

Komu tam w ciemnej ulicy
Jacyś podli nikczemnicy
Poderżnęli gardło

Tępym nożem
Gardła rżną

Twoje gardło rżną

TOBIE GARDŁO PODRZYNAJĄ

piątek, 9 lutego 2018

Te dzieci są już martwe. Nie jadły od tygodnia. Jeszcze płaczą, wyją wręcz, mogą nawet czepiać się waszych spodni ostatkiem sił. 

To nie jest wasza wina gdy je odkopujecie. Ona konają z głodu. To nie wasza wina. Jeśli zatłuczecie je na śmierć nikt was nie potępi. Wszystko jest w porządku.

sobota, 23 grudnia 2017

Obserwowałem dzieci bawiące się w piaskownicy. Siedziały tak na brudnym piachu. Dwie małe wychudzone kreatury. Obejmowały się i płakały.

piątek, 22 grudnia 2017

Tamtego dnia spadł śnieg. Postanowiliśmy zorganizować wigilię. Wymienialiśmy się prezentami. Podarowałem wtedy kwiat kobiecie, którą wybrałem. Musimy wybierać samice. Zazwyczaj przywożą je ciężarówką i wysypują jak śmieci. Grzebiemy potem w tych odpadkach i wyszukujemy kobiety dla siebie. Dzieci są ważne. Dzieci to przyszłość. Po jakimś czasie odszedłem ze swoją i zgwałciłem ją w krzakach. Potem mieszkaliśmy razem. Zaszła w ciążę. Urodziła zdrowego chłopca. Zjedliśmy go gdy miał dwa miesiące. Jeszcze jadła gdy podarowałem jej kwiat.

Splunęła mi w twarz kawałkami mojego syna.

W nocy zatłukłem ją stolikiem.