wtorek, 9 lipca 2019
Na zabawie
Wczoraj byłem na zabawie. Piekli kawał mięsa. Siedzieliśmy przy ognisku razem w ciepełku wdychając. W milczeniu. Piłem aż straciłem przytomność.
piątek, 26 kwietnia 2019
Samo
Nie myśl że to się zmieni
Że spadnie deszcz
Wsiąknie w suchą ziemię
Z ciał wyrośnie trawa
Nie myśl że się wypogodzi
Ociepli i wyschnie
Że wyciszy się i zapadnie
W sen
Będzie większe
Będzie rosnąć w tobie
I wokół ciebie
Będzie puchnąć
Szerzyć się
Miażdżyć i rozsadzać
Dusić i paraliżować
To będzie to
Samo
Samo
Że spadnie deszcz
Wsiąknie w suchą ziemię
Z ciał wyrośnie trawa
Nie myśl że się wypogodzi
Ociepli i wyschnie
Że wyciszy się i zapadnie
W sen
Będzie większe
Będzie rosnąć w tobie
I wokół ciebie
Będzie puchnąć
Szerzyć się
Miażdżyć i rozsadzać
Dusić i paraliżować
To będzie to
Samo
Samo
poniedziałek, 29 października 2018
Żreć
Żreć
Żreć Żreć Żreć Żreć Nie Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Dziecko Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Moje Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Błagam Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Żreć Nie
ŻREĆ
czwartek, 20 września 2018
Studnia
Spuszczają mnie w studni do piekła
Siedzę na zardzewiałym wiadrze
Wpatrzony w kamienną ścianę studni
Tak bardzo długo
Niepotrzebnie
Powoli
Spuszczają mnie studnią do piekła
Codziennie
Słyszę
Zgrzyt liny
Liny co nie ma zaraz pęknąć
Liny co nigdy nie pęknie
To jest lina ze specjalnego tworzywa
To jest lina z was
To jest lina z was wszystkich
ZE MNIE
Siedzę na zardzewiałym wiadrze
Wpatrzony w kamienną ścianę studni
Tak bardzo długo
Niepotrzebnie
Powoli
Spuszczają mnie studnią do piekła
Codziennie
Słyszę
Zgrzyt liny
Liny co nie ma zaraz pęknąć
Liny co nigdy nie pęknie
To jest lina ze specjalnego tworzywa
To jest lina z was
To jest lina z was wszystkich
ZE MNIE
środa, 25 lipca 2018
Odwołanie
W baraku mówiło się o odwołaniu. Nie było ważne kto wypowiedział te słowa. Ważna była tylko informacja. "Istnieje odwołanie. Nie mogą odmówić". Odwołał się.
Wyprowadzono go z obozu niemal natychmiast. Spodziewał się napotkać ociężałość systemu totalitarnego. Spodziewał się komisji i pozwoleń. Spodziewał się, że dadzą mu kawałek papieru i będzie mógł opisać swoją nieszczęsną sytuację. Przyszło po niego dwóch drabów. Wywlekli go z obozu szturchając bronią i kopiąc.
Szli przez las w jasnym świetle poranka. Drżał z zimna i grozy. Obwiązane szmatami, poodmrażane stopy co i rusz zapadały się w śniegu. Strażnicy milczeli.
Troje ludzi szło przez zimowy las.
W pewnym momencie strażnicy po prostu przystawili mu broń do głowy. Kazali klęknąć. Przerażony padł na kolana w śnieg. Przed sobą miał drzewa. Dziki las.
"Módl się."
Powiedział strażnik.
W baraku mówiło się o odwołaniu. Nie było ważne kto wypowiedział te słowa. Ważna była tylko informacja. "Istnieje odwołanie. Nie mogą odmówić". Odwołał się.
Wyprowadzono go z obozu niemal natychmiast. Spodziewał się napotkać ociężałość systemu totalitarnego. Spodziewał się komisji i pozwoleń. Spodziewał się, że dadzą mu kawałek papieru i będzie mógł opisać swoją nieszczęsną sytuację. Przyszło po niego dwóch drabów. Wywlekli go z obozu szturchając bronią i kopiąc.
Szli przez las w jasnym świetle poranka. Drżał z zimna i grozy. Obwiązane szmatami, poodmrażane stopy co i rusz zapadały się w śniegu. Strażnicy milczeli.
Troje ludzi szło przez zimowy las.
W pewnym momencie strażnicy po prostu przystawili mu broń do głowy. Kazali klęknąć. Przerażony padł na kolana w śnieg. Przed sobą miał drzewa. Dziki las.
"Módl się."
Powiedział strażnik.
piątek, 27 kwietnia 2018
Jeszcze jest czas. Jesteś jeszcze młody. Jeszcze zdążysz to wszystko naprawić. Dziurę którą wypaliłeś. Ogród który zatrułeś. Jeszcze masz dość czasu. Gdy prowadzą cię. Gdy wloką cię piwnicznym korytarzem prosto w śmierć. Gdy wsadzają ci worek na głowę. Gdy stoisz przed Bogiem Wiecznego Auschwitz jeszcze masz dostatecznie dużo czasu. Zawsze będziesz miał. Jeszcze możesz dostrzec go w zbryzganym kawałkami ciał pokoju. Jeszcze usłyszysz jego głos w dźwięku wystrzału. Poczujesz jego dotyk w uderzeniu kuli w potylicę. Jeszcze zdążysz go spotkać. Jeszcze spotkasz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)